Młody Franciszek modli się przed krucyfiksem w kaplicy San Damiano, oświetlonej przez otwór w dachu
← Życie Franciszka

Życie Świętego Franciszka · Rozdział V

Odbuduj mój dom

W niemal zapomnianej kaplicy Franciszek usłyszał wezwanie przed krzyżem z San Damiano — i najpierw odpowiedział na nie własnymi rękami.

Dom niemal zapomniany

Poza murami Asyżu, niżej na zboczu pośród drzew oliwnych, stał mały kościół zwany San Damiano.

Nie był wielką bazyliką. Nie przyciągał tłumów. Jego mury były zużyte, część budynku groziła zawaleniem, a cisza wydawała się większa niż samo miejsce. Ubogi kapłan wciąż opiekował się kaplicą najlepiej, jak potrafił.

Franciszek szukał takich miejsc. Po wojnie, więzieniu, chorobie i spotkaniach z ludźmi, których dawniej się bał, zabawy Asyżu nie umiały już odpowiedzieć na pytania rosnące w jego wnętrzu.

Chciał słuchać.

Kiedy wszedł do San Damiano, zobaczył przed ołtarzem wielki wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa. Nie był to Chrystus z zamkniętymi oczami. Ikona ukazywała Jezusa żywego, z otwartymi oczami, otoczonego ludźmi i znakami chrześcijańskiej nadziei. Nawet na krzyżu zdawał się patrzeć na modlącego się człowieka.

Franciszek uklęknął.

Modlitwa człowieka, który jeszcze nie wie

Być może próbowałeś się modlić, ale nie potrafiłeś znaleźć słów. Franciszek znał to doświadczenie. Nie przybył do San Damiano z gotowym planem. Przybył gotowy, by przyjąć.

Modlitwa tradycyjnie łączona z tą chwilą zaczyna się słowami: „Najwyższy, chwalebny Boże, rozjaśnij ciemności mego serca”. Prosi o wiarę, nadzieję, miłość, mądrość i zrozumienie.

Zauważ, o co prosi Franciszek. Nie mówi: „pokaż mi, jaki jestem ważny”. Innymi słowami mówi: we mnie jest ciemność; daj mi światło, abym odkrył, co powinienem uczynić.

Wymagało to pokory. Gdy ktoś wierzy, że już wie wszystko, żadna nowa odpowiedź nie może do niego wejść.

W zniszczonej kaplicy Franciszek patrzył na Ukrzyżowanego. Wtedy, według Tomasza z Celano i tradycji franciszkańskiej, usłyszał wezwanie:

„Franciszku, idź i napraw mój dom, który — jak widzisz — cały popada w ruinę”.

Jego imię zostało wypowiedziane przed zadaniem.

Nie był tylko kolejnym zagubionym młodzieńcem w pustym kościele. Był kimś dostrzeżonym i wezwanym.

Co znaczyły te słowa?

Dziś, gdy słyszymy „napraw mój Kościół”, możemy pomyśleć o całej wspólnocie chrześcijańskiej. Takie rozumienie stało się istotną częścią historii Franciszka. Jego prosty sposób życia Ewangelią miał pomóc ludziom w wielu miejscach na nowo odkryć Jezusa.

Franciszek nie zrozumiał jednak wszystkiego w tej jednej chwili.

Rozejrzał się. Zobaczył przewrócone kamienie, stare drewno, pęknięcia i dach wymagający naprawy. Zrozumiał zadanie w najbardziej bezpośredni sposób: tę kaplicę trzeba odbudować.

Nie był to bezużyteczny błąd. Zanim pomógł odnowić wielką wspólnotę, musiał nauczyć się dbać o mały mur. Zanim przemówił do tłumów, nauczył się nosić kamienie. Zanim zrozumiał wszystkie znaczenia wezwania, odpowiedział na to znaczenie, które potrafił zobaczyć.

Bóg nie dał mu korony. Dał mu zniszczony dom.

Odpowiedź przyszła szybko

Franciszek był głęboko poruszony. Wczesne źródła opisują tę chwilę bardzo mocnym językiem. Wyszedł zdecydowany zdobyć środki dla San Damiano.

Wrócił do rodzinnego domu, zabrał ze sklepu cenne tkaniny i pojechał je sprzedać do pobliskiego miasta Foligno. Sprzedał również konia. Potem wrócił pieszo i ofiarował pieniądze kapłanowi opiekującemu się kaplicą.

Franciszkowi wszystko wydawało się proste: kościół potrzebował naprawy, a pieniądze mogły opłacić pracę.

Dla kapłana sytuacja była niebezpieczna. Tkaniny należały do interesu Pietra di Bernardone, ojca Franciszka. Przyjęcie pieniędzy mogło wywołać ogromny spór. Dlatego kapłan zawahał się i ostatecznie odmówił.

Franciszek, który zaczynał gardzić tym, co dawniej rządziło jego marzeniami, odrzucił pieniądze jak pył.

Problem jednak nie zniknął.

Dobra intencja także potrzebuje sprawiedliwości

Franciszek chciał zrobić coś dobrego, lecz użył własności, która nie należała wyłącznie do niego. Jego zapał nie przekreślał prawa ojca do żądania zwrotu.

Ten szczegół jest ważny. Prawdziwe powołanie nie czyni automatycznie właściwym każdego naszego wyboru. Możemy chcieć pomagać, a mimo to działać nierozważnie. Możemy usłyszeć wezwanie i nadal potrzebować nauki, jak lepiej na nie odpowiedzieć.

Wiara Franciszka wzrastała, lecz wciąż był porywczy. Przez całe jego życie nawrócenie pozostawało drogą, a nie przyciskiem naciśniętym raz na zawsze.

Kiedy Pietro dowiedział się, co się stało, wpadł w gniew. W jego oczach syn trwonił rodzinny majątek i przynosił publiczny wstyd. Dla Franciszka pieniądze nie mogły już być ważniejsze niż usłyszane wezwanie.

Zderzyły się dwa wyobrażenia życia: bezpieczeństwo i oddanie siebie; dziedzictwo i wolność; dobre imię rodziny i głos usłyszany w ciszy.

Krucyfiks nie dał mu mapy

Łatwo opowiedzieć tę historię tak, jakby po wydarzeniu w San Damiano Franciszek nigdy więcej nie wątpił. Pierwsze kroki powołania niemal nigdy nie są jednak aż tak jasne.

Wiedział, że ma naprawiać. Nadal musiał odkryć co, jak i z kim.

Zaczął od kamienia, bo kamień leżał przed nim. Później zrozumie, że Kościół jest zbudowany także z ludzi. Mury można wznieść przy pomocy zaprawy; wspólnoty odbudowuje się prawdą, służbą, pojednaniem i miłością.

Jedno nie musi być wrogiem drugiego. Troska o miejsce modlitwy mogła nauczyć Franciszka troski o ludzi, którzy mieli się tam gromadzić. Widzialna praca przygotowywała jego serce do niewidzialnej i większej misji.

Każde wielkie zadanie ma swój pierwszy kamień. Czasem wydaje się on zdecydowanie zbyt mały. Mimo to właśnie tam zaczynamy.

Dom w naszym wnętrzu

Części ludzkiego życia również mogą popaść w ruinę.

Przyjaźń rozpada się po okrutnych słowach. Zaufanie słabnie, gdy kłamiemy. Rodzina przestaje ze sobą rozmawiać. Uczeń zaczyna wierzyć, że nigdy nie zdoła się nauczyć. Człowiek modli się, ale czuje, że Bóg jest bardzo daleko.

Odbudowywać nie znaczy udawać, że nic się nie wydarzyło. Znaczy odważnie spojrzeć na pęknięcie i zapytać, jaka troska jest teraz możliwa.

Być może trzeba przeprosić. Może powiedzieć prawdę zaufanemu dorosłemu. Może wracać do porzuconego zadania na dziesięć minut każdego dnia. Może kogoś odwiedzić. Niektóre odbudowy wymagają również specjalistów — lekarzy, psychologów, nauczycieli albo przygotowanych opiekunów. Poproszenie o pomoc może być najodważniejszym kamieniem.

Franciszek nie próbował naprawić kaplicy samym myśleniem o niej. Jego modlitwa stała się ruchem.

Wezwany po imieniu

W opowieści o San Damiano Jezus mówi: „Franciszku”. Nie nazywa go najpierw „bohaterem”, „rycerzem” ani „świętym”. Wypowiada jego imię.

Przypomina nam to, że misja nie musi rodzić się z pragnienia sławy. Rodzi się wtedy, gdy ktoś wie, że jest wystarczająco kochany, aby zatroszczyć się o coś powierzonego.

Co w twoim otoczeniu potrzebuje troski?

Nie musisz uratować całego świata do jutra. Pozbieranie tego, co rozsypałeś, naprawienie tego, co uszkodziłeś, obrona człowieka, podlanie rośliny, nauka po to, aby lepiej służyć — wszystko to może ćwiczyć twoje ręce.

Franciszek miał odkryć misję, która przekroczyła stulecia. Tamtego dnia zobaczył jednak mały, zniszczony kościół.

I postanowił zacząć.

Czego uczy nas San Damiano

Słuchanie nie oznacza oczekiwania na niezwykły głos. Często wezwanie pojawia się jako potrzeba, którą wreszcie zgadzamy się zobaczyć.

Zwykle wykonuje trzy ruchy:

  1. Oświeca: dostrzegamy coś, co wcześniej pomijaliśmy.
  2. Niepokoi: nie możemy już przejść obok w ten sam sposób.
  3. Zaprasza: pojawia się pierwszy możliwy gest.

Nie każdy impuls pochodzi od Boga, a ważne decyzje wymagają czasu, modlitwy i towarzyszenia. Franciszek miał zwrócić się do biskupa Asyżu i uczyć się na błędach. Rozeznawanie oznacza sprawdzanie drogi w prawdzie.

Już teraz możemy jednak zadać pytanie: jaka mała część domu została mi dziś powierzona?

Tajny warsztat San Damiano

Podnieś pierwszy kamień.

W ciszy wybierz coś, co zasługuje na troskę. Nie musisz ukończyć całej pracy — po prostu nie zostawiaj pierwszego kamienia na ziemi.

Każdy odnowiony dom zaczyna się wtedy, gdy ktoś uwierzy, że ruina nie jest końcem.

Dla tych, którzy chcą pójść głębiej

Źródła do tego rozdziału

  1. Tomasz z Celano — Żywot drugi św. FranciszkaWczesna relacja o wezwaniu przed krzyżem z San Damiano i o stopniowym rozumieniu go przez Franciszka.
  2. Święty Franciszek, odnowiciel kościołówSzczegółowa franciszkańska opowieść o kaplicy, sprzedaży tkanin i początku odbudowy.
  3. Testament św. FranciszkaWłasne wspomnienie Franciszka o jego wierze w kościołach i modlitwie przed nimi.

Doświadczenie przed krucyfiksem należy do najstarszych żywotów i tradycji franciszkańskiej. Brzmienie słów nieznacznie różni się między przekładami. Ten rozdział zachowuje ich sens i nie przedstawia jako pewnych myśli, których źródła nie zanotowały.


Nota historyczna: krzyż z San Damiano jest ikoną tradycji syryjsko-bizantyjskiej, namalowaną prawdopodobnie w XII wieku. Oryginał przechowywany jest w bazylice św. Klary w Asyżu; w małym kościele San Damiano znajduje się kopia.