Brat Leon z szacunkiem patrzy z oddali na drobną postać Franciszka modlącego się w chłodną noc na La Vernie
← Kronika franciszkańska

Notatnik półmroku · Opowieść V

Noc, gdy brat Leon usłyszał Franciszka

Głos przechodzi przez skały La Verny, lecz opowieść dotarła późno. Między autentyczną kartką a nocą opisaną w XIV wieku brat Leon strzeże granicy tego, co możemy wiedzieć.

Wiatr przechodzi przez szczeliny w górze.

Brat Leon czeka przy kamiennym wejściu. Nadeszła pora jutrzni, modlitwy odmawianej wtedy, gdy prawie wszyscy śpią. Przed nim są wąski most, czarne drzewa i ścieżka, której światło księżyca nie potrafi oświetlić do końca.

Leon woła.

Nie ma odpowiedzi.

Przechodzi więc przez most, zagląda do pustej celi i powoli rusza przez las. W oddali słyszy głos Franciszka. Brat klęczy na skale i powtarza tylko dwa pytania:

Kim jesteś, mój najłagodniejszy Boże? A kim jestem ja, Twój mały i nieużyteczny sługa?

Gałązka trzaska pod stopą Leona.

Głos milknie.

Ta scena zdaje się wstrzymywać oddech La Verny. Została jednak zapisana długo po nocy, którą opisuje. Aby wysłuchać jej uczciwie, musimy odróżnić kartkę, która nadal istnieje, od rozmowy, która dotarła do nas jedynie drogą pobożnej opowieści.

Co wiemy

Leon naprawdę był blisko Franciszka

Brat Leon nie jest postacią wymyśloną po to, by wypełnić krajobraz. W ostatnich latach życia Franciszka należał do kręgu jego najbliższych towarzyszy. Był kapłanem, umiał pisać i towarzyszył bratu w trudnych chwilach. Franciszek powierzał mu słowa, poprawki i przedmioty.

Autentyczny list, przechowywany dziś w Spoleto, ukazuje ich zażyłość. Franciszek zwraca się do Leona „jak matka” i streszcza radę udzieloną mu w drodze. Na końcu pozwala Leonowi powrócić, jeśli nadal będzie potrzebował pocieszenia.

Nie mówi tak odległy przełożony. Nie jest to też przyjaźń wolna od napięć. Leon wydaje się człowiekiem niespokojnym, który pragnął jasności; Franciszek kocha go, ale próbuje nauczyć go podejmowania decyzji przed Bogiem.

Ta więź jest pierwszym twardym gruntem pod opowieścią o owej nocy.

Mała kartka z La Verny

Najcenniejszym dokumentem tej przyjaźni jest Chartula — kawałek pergaminu mierzący około dziesięciu na trzynaście centymetrów, zachowany w bazylice św. Franciszka w Asyżu.

Po jednej stronie Franciszek własnoręcznie zapisał Uwielbienie Boga Najwyższego. Po drugiej napisał dla Leona błogosławieństwo oparte na biblijnej Księdze Liczb, dodając imię przyjaciela i znak Tau.

Leon dopisał uwagi czerwonym atramentem. Rozpoznaje w nich pismo Franciszka i łączy powstanie tekstu z La Verną w 1224 roku, po doświadczeniu serafina i otrzymaniu znamion Męki Pańskiej.

Kartka nie jest XIV-wieczną kopią. To przedmiot z XIII wieku — składany, noszony przy sobie i przechowywany. Można badać pismo Franciszka oraz notatki Leona.

Dowodzi ona, że obaj byli razem na La Vernie i że Franciszek podarował Leonowi słowa bardzo osobiste.

Chartula nie opowiada jednak o nocnej wędrówce. Nie zapisano na niej ani mostu, ani gałązki, ani dwóch pytań usłyszanych w lesie.

Co mówią najwcześniejsze żywoty

Tomasz z Celano napisał pierwszy żywot Franciszka zaledwie kilka lat po jego śmierci. Opisał La Vernę i znamiona Chrystusa. W drugim żywocie, spisanym około 1246–1247 roku, opowiedział, że jeden z towarzyszy pragnął otrzymać od Franciszka kilka zapisanych słów, które pomogłyby mu przejść przez wewnętrzną pokusę. Chociaż brat o to nie poprosił, Franciszek przywołał go, zażądał pergaminu i atramentu, po czym napisał uwielbienia oraz błogosławieństwo.

Bonawentura powrócił do tego wspomnienia w Życiorysie większym w latach sześćdziesiątych XIII wieku.

Źródła te są zgodne z zachowanym przedmiotem. Nie zawierają jednak epizodu, w którym Leon szuka nocą Franciszka w świetle księżyca i słyszy jego pytania.

To milczenie nie dowodzi, że prywatna rozmowa nigdy się nie odbyła. Pokazuje jedynie, że jej szczegółowa forma nie występuje w najbliższych wydarzeniom świadectwach biograficznych.

Pochodzenie opowieści

Actus, Kwiatki i osobny dodatek

W XIV wieku bracia z włoskiego regionu Marchii zbierali opowieści o Franciszku i jego towarzyszach. Łaciński zbiór zatytułowany Actus beati Francisci et sociorum eius ukształtował się prawdopodobnie w latach dwudziestych i trzydziestych XIV wieku. Za jego głównego kompilatora tradycyjnie uważa się brata Hugolina z Montegiorgio.

Część tych opowieści przełożono na język włoski w słynnych Fioretti, czyli Kwiatkach św. Franciszka. Teksty te mają ogromne piękno duchowe, lecz powstały około stu lat po opisywanych wydarzeniach.

Noc Leona pojawia się w Trzecim rozważaniu o stygmatach. Rozważania często towarzyszą Kwiatkom w rękopisach, są jednak niezależnym dziełem, napisanym w języku ludowym pod koniec XIV wieku. Łączą materiał łaciński, tradycje ustne i konstrukcję literacką.

Pozwala to uniknąć częstego błędu: prostego stwierdzenia, że „brat Leon napisał w Kwiatkach”. Nie napisał tej księgi. Jego wspomnienie może tkwić u jej korzeni, ale tekst, który posiadamy, przeszedł przez ręce znacznie późniejszych kompilatorów.

Noc w kształcie nadanym przez opowieść

Według Trzeciego rozważania Leon miał przychodzić w porze jutrzni i z początku mostu wypowiadać pierwszy werset modlitwy: „Panie, otwórz wargi moje”. Franciszek polecił, aby towarzysz wrócił, jeśli nie otrzyma odpowiedzi.

Tamtej nocy Leon mimo wszystko przechodzi na drugą stronę. Nie znajduje Franciszka w celi i szuka go w lesie przy świetle księżyca. W końcu widzi go klęczącego i słyszy pytanie o to, kim jest Bóg i kim jest stojący przed Nim mały człowiek.

Kiedy Leon się zbliża, robi hałas. Franciszek dostrzega jego obecność, przywołuje go i pyta, co zobaczył. Brat zwleka z odpowiedzią, zawstydzony tym, że przekroczył wyznaczoną granicę. Opowieść biegnie dalej ku otwarciu księgi Ewangelii i przygotowuje czytelnika na otrzymanie stygmatów.

Każdy przedmiot ma znaczenie: most oddziela bliskość od tajemnicy; księżyc pozwala widzieć, nie odsłaniając wszystkiego; gałąź zdradza słuchającego; pytania ukazują pokorę Franciszka przed niezwykłym wydarzeniem.

To starannie napisana scena, a nie protokół.

Łańcuch głosów trudny do zmierzenia

Niektóre opowieści związane z Actus podają, że przechodziły od Leona do brata Jakuba z Massa, a następnie do Hugolina. Łańcuch ten może przechowywać dawne wspomnienia. Przebiega jednak przez dziesięciolecia powtarzania, wybierania i interpretowania.

Nie posiadamy notatki Leona zawierającej tę scenę ani XIII-wiecznej kopii. Najwcześniejszy datowany rękopis Kwiatków pochodzi z 1396 roku, a tradycja Rozważań należy do końca owego stulecia.

Głos może wędrować przez sto lat. Podczas tej drogi zmienia się jego brzmienie.

Jak opowieść się zmieniała

Dwie noce, które stały się jedną

Inna słynna opowieść z Actus/Kwiatków mówi, że Bernard z Quintavalle przyjął Franciszka w swoim domu, udawał, że śpi, i przez całą noc słyszał, jak jego gość powtarza: „Bóg mój i wszystko”. Scena rozgrywa się w Asyżu, zanim Bernard przyłącza się do braci.

To nie jest noc na La Vernie. Słuchaczem jest Bernard, nie Leon. Inna jest również modlitwa.

W pamięci ludu obie noce zbliżyły się jednak do siebie. Słowa „Kim jesteś i kim jestem ja?” zaczęto zestawiać ze słowami „Bóg mój i wszystko”. Obie modlitwy wyrażają zachwyt i oddanie, lecz ich połączenie zaciera odmienne drogi tekstów.

Notatnik półmroku zachowuje obie lampy osobno.

Modlitwa usłyszana i uwielbienia zapisane

Łatwo również ulec pokusie stwierdzenia, że słowa z lasu widnieją na Chartuli. Nie widnieją.

W Uwielbieniu Boga Najwyższego Franciszek zapisuje ciąg wyznań: Bóg jest święty, mocny, wielki; jest miłością, mądrością, pokorą, pięknem, bezpieczeństwem i pokojem. To autentyczna modlitwa z La Verny.

Pytanie „Kim jesteś?” bardzo dobrze pasuje do tych odpowiedzi. Dlatego kaznodzieje i czytelnicy łączyli oba teksty. Duchowy związek jest bogaty; dokumentalna tożsamość — nieprawdziwa.

Możemy wyobrażać sobie, że uwielbienia wyrosły z podobnych pytań. Nie możemy jednak wpisywać tego wyobrażenia na marginesie pergaminu, jak gdyby pozostawił je tam Leon.

Od towarzysza do świadka wszystkiego

Późniejsze opowieści coraz bardziej zbliżały Leona do tajemnic Franciszka. Słyszy modlitwy, dostrzega ekstazy, pomaga pielęgnować zranione ciało i zachowuje słowa, których nie otrzymują inni.

Część tego obrazu wyrasta z faktów: Leon towarzyszył Franciszkowi, otrzymał autografy i zapisał uwagi na Chartuli. Inna część wyrasta z pobożnej potrzeby posiadania wiarygodnego świadka scen, przy których nie było publiczności.

W średniowieczu „sekretarz” mógł oznaczać nie tylko człowieka piszącego listy, lecz także strażnika tajemnic. Leon stał się człowiekiem umieszczonym na granicy: dostatecznie blisko, by usłyszeć, i dostatecznie pokornym, by się wycofać.

Ta konstrukcja mówi nam równie wiele o miłości, jaką XIV-wieczni franciszkanie otaczali swoje początki, co o Leonie z XIII wieku.

Tajemnica

Co możemy stwierdzić

Wiemy, że Leon i Franciszek byli na La Vernie w 1224 roku. Wiemy, że Franciszek napisał uwielbienia oraz błogosławieństwo i podarował je swemu towarzyszowi. Wiemy, że XIII-wieczne źródła mówią o potrzebie pocieszenia odczuwanej przez Leona oraz o łagodnej odpowiedzi Franciszka.

Wiemy też, że szczegółowa scena nocna dotarła do nas w dziele pobożnościowym z końca XIV wieku.

Nie wiemy, czy Leon naprawdę nadepnął na gałązkę, czy istniał most w takim kształcie ani czy usłyszał dokładnie te dwa zdania. Literacka precyzja należy do późnego tekstu.

Nie zmienia to opowieści w bezwartościowy wymysł. Zmienia pytanie. Zamiast pytać: „Czy mamy zapis tej nocy?”, pytamy: „Dlaczego bracia pragnęli zapamiętać ją właśnie w ten sposób?”.

Bliskość, która nie wymaga wtargnięcia

Leon kocha Franciszka i pragnie być blisko niego. Opowieść pokazuje jednak także, że przekracza granicę. Kazano mu wrócić, a on idzie dalej, słucha, a potem odczuwa wstyd.

Tekst nie pochwala niepohamowanej ciekawości. Uczy, że nawet troska może stać się wtargnięciem. Ludzie, których kochamy, mają prawo do milczenia, do modlitwy i do myśli, których nie potrafią jeszcze wyjawić.

W opowieści Franciszek nie upokarza Leona. Przywołuje go czule i odsyła z błogosławieństwem. Ta przyjaźń potrafi unieść upomnienie.

Być może właśnie to jest najprawdziwszą częścią sceny, nawet jeśli nie możemy dowieść istnienia gałązki: bliskość nie oznacza posiadania wszystkich tajemnic drugiego człowieka.

Zachowaj w sercu

Dwa pytania przypisywane Franciszkowi pozostają mocne, ponieważ otwierają przestrzeń.

„Kim jesteś?” nie pozwala zmienić Boga w małą ideę poddaną naszej kontroli. „Kim jestem ja?” nie pozwala, aby nasz lęk, sukces lub błąd stały się jedyną odpowiedzią na pytanie o nasze życie.

Możesz zachować te pytania, nie udając, że posiadasz stenogram z góry.

Dzisiaj wysłuchaj kogoś bez przerywania i bez poszukiwania informacji, których ta osoba sama ci nie powierzyła. Jeśli potrzebuje oddalenia, uszanuj je. Jeśli prosi o twoją obecność, zostań.

W noc na La Vernie późne źródło ukazuje jednego człowieka pogrążonego w modlitwie i drugiego, który uczy się nie podchodzić zbyt blisko.

Księżyc nie potwierdza słów.

Chartula potwierdza miłość.

Między nimi wiatr nadal przechodzi przez kamień.

Źródła i drogi dalszej lektury

Skąd pochodzi głos w nocy

  1. Trzecie rozważanie o stygmatachPrzekład pobożnościowej opowieści o moście, nocnym poszukiwaniu Franciszka przez Leona i dwóch pytaniach przypisywanych Franciszkowi.
  2. Nunzio Bianchi — Considerations on the StigmataNowe opracowanie naukowe, które datuje dzieło na koniec XIV wieku i odróżnia je od Kwiatków, choć oba teksty krążyły razem.
  3. Włoski słownik biograficzny — Leon z AsyżuKrytyczny życiorys Leona omawiający autentyczny list, jego obecność na La Vernie, Chartulę i notatki zapisane czerwonym atramentem.
  4. „L’Osservatore Romano” — Pamięć o wielkiej więziPrezentacja dwóch autografów, które Franciszek podarował Leonowi: listu w Spoleto oraz kartki z Uwielbieniami i Błogosławieństwem, zachowanej w Asyżu.
  5. Paolo Natale — tradycja rękopiśmienna KwiatkówStudium filologiczne dotyczące późnego datowania Actus, rękopisu z 1396 roku i niezależnego obiegu pięciu Rozważań.
  6. Włoski słownik biograficzny — Hugolin z MontegiorgioKrytyczne omówienie autorstwa Actus, ich związku z Kwiatkami oraz nieporozumień stworzonych przez późniejszą tradycję.

Chartula i list do Leona są dokumentami z XIII wieku. Scena w lesie należy do Rozważań o stygmatach, niezależnego dzieła pobożnościowego z końca XIV wieku, które krążyło wraz z Kwiatkami i wykorzystywało materiał bliski Actus. Ten rozdział nie przypisuje Rozważań Leonowi ani nie przedstawia jego modlitwy jako tekstu z Chartuli.


Nota historyczna: Obecność Leona na La Vernie oraz podarowanie mu Uwielbień i Błogosławieństwa potwierdzają pergamin z autografem oraz XIII-wieczne źródła. Nocna wędrówka w świetle księżyca, most, trzaskająca gałąź i dokładne brzmienie dwóch pytań pojawiają się w późnym opracowaniu pobożnościowym. Słowa „Bóg mój i wszystko” należą do innej nocy opisanej w Actus/Kwiatkach — w Asyżu usłyszał je Bernard z Quintavalle.